Archive for Luty, 2011


Zielono-fioletowy

Pojechał w świat…

a tak go lubiłam.

 

Reklamy

Jeden z tych ulubionych.

Szkoda, że nie mógł zostać…, a może namaluję sobie podobnego? Dla wszystkich mających wątpliwości: tak, inspirowałam się A.Muchą.

Tempera jajowa na desce

Bo i takie się zdarzają.

Chociaż są i tacy, którym się podoba. Tempera jajowa na desce

Nazywam się Agnieszka Bieniek-Wydrzyńska.

Urodziłam się w 1978 roku, wychowywałam w podbieszczadzkiej wsi.
Po ukończeniu szkoły podstawowej postanowłam pójść do szkoły plastycznej, jednak fatalny dojazd i miejsca wyłącznie w klasie rzeźby były argumentem przeciwko. Złożyłam dokumenty do Liceum Ekonomicznego, jednak w ostatniej chwili przeniosłam je do Technikum Budowlanego o profilu Konserwacja Zabytków Drewnianych, tam po raz pierwszy miałam możliwość zajrzenia za muzealny sznur i obcowania z prawdziwym rzemiosłem pokrytym patyną lat.
Od trzeciej klasy technikum doskonale wiedziałam co chcę robić dalej: moim celem był Malopolski Uniwersytet Ludowy we Wzdowie, owiany legendami dworek hrabiego Ostaszewskiego i miejsce do którego zjeżdżali ludzie z całej Polski, a czasem i zza granicy, żeby uczyć się od mistrzów danego rzemiosła. Najbardziej zafascynowało mnie tkactwo (pod czujnym okiem pani Barbary Florek)  i rzeźba w drewnie (prowadzona przez Zdzisława Pękalskiego i Mariana Pażuchę), ale jako miejsce odbycia praktyki szkolnej wybrałam pracownię pisania ikon w Cisnej u pani Jadwigi Denisiuk. Cierpliwość i skupienie jakiego wymaga pisanie ikon jest świetnym ćwiczeniem dla zabieganych ludzi. W zasypanych śniegiem Bieszczadach, przy ciepłym kominku i w żółtawym świetle lampki odkrywałam tajniki gruntowania, złocenia, podmalówek.
Kiedy po kilku latach mieliśmy już własny, wymarzony dom na wsi postanowiłam spełnić moje marzenie: namalować kota techniką ikonową. Niektórzy moga powiedzieć, ze to profanacja, ale dowiedziałam się u źródła: sama ikona nie jest do końca ikoną, tylko dlatego, ze jest namalowana: pełnię uzyskuje tylko po pobłogosławieniu, więc koty malowane tą techniką są po prostu obrazami. Złocone czy nie, to wciąż kolejna technika malarska, nie blasfemia.
Pierwszego malowałam z przerwami 4 lata, w międzyczasie namalowałam kilka mniejszych. Kiedy nie mam ochoty siedzieć nad malowaniem kotów, pisze ikony, kiedy ikony zajmują już pół sciany, wracam do kotów, bo nawet „najmarniejszy kot jest arcydziełem. ” /Leonardo da Vinci/

Kontakt:

tel. 696 135 057

e-mail bieniek.wydrzynska@gmail.com

A ja śpię

…i dobrze mi z tym

Deseczka 15×15, tempera jajowa

15×15, tempera jajowa

Jeszcze nosek i białe „wąsiska” trzeba domalować, ale nie mogłam się oprzeć: warto wstawić dla samego oka: to jest skończone.

Czyli pers

Bo kotów nie da się podzielić na ładne i brzydkie.

18,5x19cm , tempera jajowa na desce.

Deseczka 17x17cm

Najpierw był na jednolitym tle, ale czegoś mi brakowało

Jeden z tych bardziej udanych (moim zdaniem).

Ikona pojechała w Polskę, ale miała chyba 25x25cm, technika tempery jajowej, szlagmetal i postarzona akrylem

%d blogerów lubi to: